Australia

Australia
2011-10-08

Expedition Moustache na Antypodach

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-20

No worries, mate!

Widok z promu płynącego na słynną plażę Bondi.

Sydney, 31 marca 2010 W Sydney mieszkamy w jednej z najstarszych dzielnic miasta – Wooloomooloo tuż przy cieszącej się złą sławą dzielnicy Kings Kross. Fryzjer powiedział mi, że żyje tu największa społeczność gejowska na świecie. Dzielnica tętni życiem 24 godziny na dobę, główną ulicą pielgrzymuje najdziwniejsza mieszanka ludzi. Prostytutki, bezdomni, artyści, dziwacy, obłąkańcy, marynarze i turyści. Tu znajdują się większość hosteli w mieście, a przed nimi rozciąga się długi szpaler samochodów sprzedawanych przez backpackersów. Sydney swoimi wysokimi cenami skazuje na spanie w dormitorium, czyli pokoju wieloosobowym. Po trzech tygodniach spędzonym w rozgrzanym vanie z psującą się klimatyzacją, gdzie wysoka temperatura wykończyła nasze telefony komórkowe był to i tak luksus. Szczególnie, że dzięki temu wylądowaliśmy w jednym pokoju z Sheanem, Nowozelandczykiem, [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-16

Ostatni etap

Wetlands

Darwin, 27 marca 2010 Kolejne dni mijają, a my ciągle na Stuart Highway, wciąż na północ. Trzeciego dnia po opuszczeniu Alice Springs, krajobraz zaczyna się zmieniać. Nadal nie ma żywego ducha, ale półpustynia i busz przechodzi stopniowo w sawannę, porośniętą coraz wyższym lasem. Zatrzymujemy się na małej, zakurzonej stacji benzynowej. Naszą uwagę przykuwa napis „Traditional pies here”. W środku kilka stolików, przy jednym siedzi aborygeński dzieciak na wózku inwalidzkim, przy przeciwległej ścianie dwóch grubych Australijczyków coś wcina. Podobno mają tutaj świetny australijski przysmak – ciastko francuskie z wołowiną. Rzeczywiście. Pyszny, kruchy gulasz wołowy i delikatna powłoka z ciasta. Rozmiarów XXL jak sama Australia. Dojeżdżamy do Mataranki, znanej z gorących źródeł. Zanurzam się w ciepłej, kryształowo czystej wodzie. Obok mnie Aussie [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-16

Skała

2

Uluru-KataTjuta National Park, 20 marca 2010 Dzień dobry, tu infolinia ministerstwa takiego i takiego. Jeśli jesteś przedstawicielem rasy aborygeńskiej wybierz „1”, jeśli jesteś przedstawicielem rasy kaukaskiej wybierz „2”. Jeśli chcesz się połączyć z naszym konsultantem wybierz „9”. Ten podział nigdy nie zniknie z Australii. Siedzą. Leżą. Chodzą z miejsca w miejsce. Coś sobie chaotycznie tłumaczą. Wskazują na coś. Wracają. Siedzą. Leżą. Piją. Żyją średnio 20 lat krócej od białych Australijczyków. Dopiero od końca lat sześćdziesiątych są Australijczykami, bo przedtem, według prawa, byli nikim. Duże głowy, kanciaste rysy twarzy, długie ramionami i chude nogi. Krzyki w McDonald’s. Siedzący w przydrożnych pubach za zastawionymi piwem stołami. Obojętni. Nie odpowiadający na uśmiech. Unikający wzroku. Nie zetknęłam się dotąd z drugą tak nieprzeniknionymi ludźmi. [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-16

G’day mate!

1

Outback /Curtin Springs Roadhouse, 17 marca 2010 Jedziemy coraz dalej, głębiej, zbliżamy się do jądra. Od Uluru dzieli nas już tylko kilka dni drogi. Godzinami przemierzamy płaski jak naleśnik teren patrząc jak otaczający nas busz subtelnie zmienia oblicze. Jak ziemia nabiera kolorów dojrzałej pomarańczy, potem płowieje i staje się rdzawo- czerwona. W dzień pali niemiłosierne słońce, w nocy hula wiatr. Od wschodu do zachodu słońca atakują setki wygłodniałych much, które desperacko poszukują wilgoci. Wchodzą do oczu, ust, nosa. Dostaję bzika, a niedługo potem kapelusz z „woalką” w prezencie. Muchy oglądam już tylko zza siatki. Wypatrujemy zwierząt. Mijamy dzikie konie, strusie emu, psy dingo, wielbłądy i dzikie krowy. No i wraki, bo jak wysiądzie tu samochód, to często bardziej opłaca się [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-12

Sic transit gloria mundi

1

Usiedliśmy w kafejce na Vanuatu, żeby zaktualizować bloga. Otworzyliśmy Onet. O wszystkim już wiemy. Jesteśmy wstrząśnięci. Łączymy się z Wami w żalu. Agi i Michał

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-12

Białasa dziura w ziemi

0

Cooper Pedy, 15 marca 2010 Docieramy do Woomery, targanego wiatrem miasta, które kiedyś było bramą do tajemniczych obszarów Zakazanej Strefy Woomera. W latach 1952-63 Wielka Brytania przeprowadziła tam siedem prób atomowych i setki innych eksperymentów militarnych. Jakoś przeoczono fakt, że ziemia od wieków zamieszkana była przez Aborygenów z plemienia Maralinga Tjarutja. Dzisiaj znajduje się tam azyl dla emigrantów z Azji, oczekujących albo na deportację, albo na zezwolenie na pobyt. I znowu jedziemy przez płaski, monotonny krajobraz. Czasami jedyną atrakcją na horyzoncie jest tablica ostrzegająca przed jazdą bez odpoczynków albo rymowane wierszyki przypominające o konieczności postoju, np. “Arrive alive, break the drive”. Setki kilometrów mijają a bezkres Australii pozostaje niewzruszony. Wreszcie jednostajny krajobraz pustynny ulega urozmaiceniu. Pojawiają się przydrożne billboardy, znak [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-03-30

Wyprawa

Poranek przed warsztatem samochodowym Craiga.

Port Augusta, 13 marca 2010 Cel: przejechać w poprzek Australię, z Melbourne do Darwin. Trasa: ponad 6000 km, głównie przez pustynię i busz. Czas: 21 dni. Ale najpierw znowu będzie o kapitanie Cooku. I o „Star Treku”. Niewiele osób wie, że ten amerykański serial science-fiction nawiązuje do sławnego brytyjskiego odkrywcy. James Cook, pochodzący ze wsi w Yorkshire, dowodził okrętem „Endeavour”, który, jak kapitan napisał w dzienniku pokładowym, „dotarł dalej niż ktokolwiek przedtem”, na wody nieznane kartografom. James Kirk, syn farmera z Iowa, dowodził statkiem kosmicznym „Enterprise”, który podążył „tam, gdzie nikt się nie zapuścił”, odkrywając nowe galaktyki. Dopiero opuszczając Melbourne, gdy siedzieliśmy w starym, zdezelowanym mitsubishi delica 4WD, wymalowanym w grafitti przedstawiające sceny ze „Star Treka”, zdałem sobie sprawę z [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-03-19

Slow life

1

Melbourne, 6 marca 2010 Już markiza sprawiła, że chciałam tam wejść. Otworzyłam szklane drzwi w drewnianej, rzeźbionej ramie i uderzyła mnie muzyka, głośna włoska opera (Rinaldo?). Jowialny mężczyzna w białym kitlu uśmiechnął się do mnie. Na śnieżnobiałych ścianach wisiało kilka olejnych obrazów w różnych stylach, jedna akwarela, czarno-białe zdjęcia i „dizajnerski” zegar. Impresjonistyczny pejzaż – pasąca się na łące krowa, kubistyczny portret byka, martwa natura z głową prosięcia, naturalistyczna, krwawa scena chłopa rozdzielającego dopiero co obtartego ze skóry cielaka. Na kauczukowej, bordowej podłodze stoi kilka modernistycznych instalacji. Przede mną rozciąga się rząd książek, większość z nich to albumy. Po prawej stronie wisi długie lustro. A w nim odbija się pusta lada, ostre haki samotnie dyndają na ścianie. Na Lygon Street, [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-03-15

Przylądek Udręki i inne przyjemności

Cale wybrzeże to raj dla krokodyli.

Cairns, 28 lutego 2010 W 1770 roku okręt „Endeavour” dowodzony przez kapitana Jamesa Cooka wpadł na rafy i niemalże zatonął. Na szczęście oderwany kawał korala utknął w burcie okrętu a załodze udało się uszczelnić pozostałe dziury plastrem z płótna żaglowego pomalowanego dziegciem. Lawirując między koralowcami na nieznanych wodach, Cook doprowadził tonący statek do brzegu lądu, o którego istnieniu wiedział z map holenderskich odkrywców. Załoga wylądowała na małej piaszczystej plaży otoczonej mangrowcami a wyżej, na wzgórzach piętrzył się nieprzebyty las tropikalny. Właśnie tam przez wiele miesięcy załoga naprawiała „Endeavour” męcząc się w parnym, klimacie tropików Koziorożca, próbując wyrwać bagnistym terenom cenne drzewo, walcząc z krokodylami, moskitami, malarią, dengą, szkorbutem i meduzami. Ten uroczy zakątek kapitan Cook nazwał Cape Tribulation (Przylądek Udręki), [...]

Przeczytaj resztę wpisu...