Vanuatu

Vanuatu
2012-08-05

Enjoy your happiness.

Vanuatu to archipelag doskonały. Nie wygląda jak pocztówkowa rajska wyspa, nie ma tam tłumów turystów. Są za to wspaniali, bezinteresowni, zawsze weseli  ludzie. Michał

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-25

Wielki Skok

1

Pangi (Pentecost), 10 kwietnia 2010 Stoi tam na górze. Wysokość ze 30 metrów. Mięśnie błyszczą w silnym słońcu. Nagi, z wyjątkiem owiniętego w szkarłatne namba penisa. Nad kolanami i łokciami powiewają jasnożółte frędzle, ozdoba z dzikiego hibiskusa. Ręce ma rozpostarte, uniesione do góry. Przez odchyloną do tyłu głowę przebiegają mu teraz sekretne myśli. Z dołu dobiega coraz głośniejszy śpiew, coraz energiczniejsze krzyki. To znak, że już czas. W końcu cisza. Klaszcze, składa ramiona i rzuca się głową w dół. Bezszelestny lot przerwany jest trzaskiem! Ale to dobry znak, zgodnie z planem pod ciężarem męskiego ciała łamie się platforma, a przywiązana do jego kostek lina napina się w końcu. Ale czy dobrze wymierzył odległość, czy wybrał dla siebie odpowiednią lianę? Choć [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-25

Pentecost

Zabawa z dzieciakami z Pangi o zachodzie słońca.

Pangi (Pentecost), 9 kwietnia 2010 Wchodzę na pokład i rozglądam się z niepokojem. Stare, wytarte fotele, ciasno i duszno. Nie tak wyobrażałem sobie ten lot. „Safety jackets are located below your seat”. Zaglądam tam, ale jest tylko kurz. Samolot – mały dwuśmigłowiec, zabiera jedynie 18 pasażerów. Powinienem się był domyśleć już przy odprawie, gdy naziemna obsługa skrupulatnie ważyła nie tylko każdą torbę, ale i każdego pasażera. Drzwi do kabiny pilota otwarte na oścież, widać GPS na głównym ekranie i każdy pasażer może sprawdzić, gdzie się aktualnie znajdujemy! Oprócz nas jest tylko jeden biały i nie wygląda na turystę. Lecimy na przemian nad błękitnymi wodami Pacyfiku i zielonymi, górzystymi wyspami. Gdy już dochodzimy do siebie po starcie, udaje nam się nawet [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-21

Na kavie

Ulice Lugenville.

Lugenville, 9 kwietnia 2010 O Vanuatu czytałam kiedyś w DF. Że na Pacyfiku, że powierzchnia państwa się zmniejsza, że wyspom grozi powolne zatopienie. Pamiętam kolorowe, wzorzyste suknie dużych kobiet… Na lotnisku wita nas string band – radosne dźwięki przypominająca raggae oraz męski kwartet śpiewający ze ściśniętym gardłem wydając z siebie wysokie, nieco zabawne tony. Potem były już tylko ogromne, niekończące się, biało zębne uśmiechy, które nieustannie nam towarzyszą. I kolorowe, ogromne suknie z bufiastymi rękawami, które falują na wietrze. I duże, ciepłe i miękkie czarne mamy o pełnych policzkach i krótko obciętych sterczących afro. Każda z nich ma po parasolce, z którą nigdy się nie rozstaje. Gigantyczne, tęczowe parasole, chronią na zmianę przed słońcem i deszczem. Zewsząd dochodzi nas zdrowy, [...]

Przeczytaj resztę wpisu...
2010-04-21

Dama z jednorożcem

Reklama lokalnej telefonii komórkowej.

Lugenville, 5 kwietnia 2010 Przebiegamy przez ulicę Lugenville. Przystajemy na środku jezdni, tuż przed nami przejeżdża pickup, wyrzucając na nas czarną chmurę spalin. Krzywię się odruchowo, zanim jeszcze poczuję smród. Ale zapach nie jest wcale nieprzyjemny. Coś jak wiórki kokosowe? Kokosanki? Kokos! Na szczęśliwych wyspach Vanuatu produkuje się koprę (wysuszony miąższ kokosowy), z którego wytłacza się olej kokosowy, używany m.in. jako paliwo. Narodowym językiem jest bislama, pigeon English, zniekształcony angielski, pisany fonetycznie, z domieszką słów z lokalnych języków i przyprawiony odrobiną francuszczyzny. Na studiach, w biznesie oraz przy wszelkich bardziej skomplikowanych dyskursach używa się angielskiego albo francuskiego. Ale codzienne sprawy załatwia się w prostym bislama. I wszystko wydaje się tutaj tak proste jak ten język. Santo to największa wyspa archipelagu, [...]

Przeczytaj resztę wpisu...